This page has found a new home

Blogger 301 Redirect Plugin Pink Envelope: Małe Włochy na obrzeżach Wrocławia

wtorek, 27 sierpnia 2013

Małe Włochy na obrzeżach Wrocławia

Do Pepe Pizzeria Ristorante nie trafiłam przypadkiem. Można powiedzieć, że łączą mnie z nią bliskie, wręcz rodzinne koneksje:) Dzięki temu zaglądałam tam, gdzie wzrok zwykłych przybyszów nie sięga, a magia się dzieje. Zostawiam Was z efektami pracy zręcznych dłoni kucharzy oraz uchylam trochę klimatu restauracji.
Pepe jest prowadzone przez sympatyczną parę Kasię i Mariusza, która kucharskie szlify zbierała w Anglii. Umożliwili mi zwiedzenie miejsca dosłownie od kuchni. Pomimo wojaży autobusem na wrocławski Ołtaszyn, cieszę się, bo mogłam zrealizować mój pierwszy projekt fotograficzny. Tym bardziej, że styl prowadzenia restauracji naprawdę trafia w moje poczucie estetyki. Dba się tutaj, nie tylko o smak, ale także sposób podania potraw i ogólną przyjemność z jedzenia.
W najbliższym czasie postaram się wrócić tam wieczorem, żeby w całości zaprezentować stonowany, wręcz romantyczny klimat lokalu, ukrytego z dala od centrum.  
Dobre restauracje we Wrocławiu
Pepe Ristorante we Wrocławiu
Pepe Pizzeria Ristorante Wrocław
Dobre restauracje we Wrocławiu
Pepe Pizzeria Ristorante we Wrocławiu

Etykiety: ,

Komentarze (18):

27 sierpnia 2013 22:40 , Blogger mapet pisze...

No no, zajrzałaś chyba wszędzie :) przyjemnie :)

 
28 sierpnia 2013 07:22 , Blogger magda mycatcooks pisze...

muszę tam zajrzeć, choć Ołtaszyn hen hen daleko :)

 
28 sierpnia 2013 09:09 , Blogger Marcelina pisze...

Jak będziesz w okolicy, bądź los Cię tam zaprowadzi wstąp koniecznie :)

 
28 sierpnia 2013 09:16 , Blogger Razem w drogę pisze...

Piękne zdjęcia, wszystko wygląda bardzo apetycznie a ja uwielbiam włoską kuchnię. Szkoda tylko że do Wrocławia trochę daleko, wprawdzie chętnie bym znowu odwiedziła to miasto ale macie tyle pysznych miejsc na waszej mapie, ze aby wszystkie odwiedzić musiałabym przyjechać co najmniej na dwa tygodnie :)

 
28 sierpnia 2013 09:17 , Blogger Marcelina pisze...

A jak! Mój nos i świdrujące oko musiało wcisnąć się w każdy zakamarek ;)

 
28 sierpnia 2013 17:13 , Blogger magia za okładką pisze...

przepyszne zdjęcia :) kuchnia włoska należy chyba do moich ulubionych, a to za sprawą makaronów, które wprost uwielbiam :) zawsze zaskakuje mnie, jak wiele smaków i aromatów, a przede wszystkim różnorodnych dań można z nich wyczarować :)

 
28 sierpnia 2013 18:40 , Blogger Gosia@Trawka Cytrynowa pisze...

Też polecam restaurację, mieszkam 2 ulice dalej :)

 
28 sierpnia 2013 19:19 , Blogger Marcelina pisze...

To tylko zacząć planować taki trip 2 tygodniowy :) Sama bym chętnie wybrała się w taką podróż, ale musiałabym liczyć się z przybraniem dodatkowych kg po takich przepysznych daniach :)

 
28 sierpnia 2013 19:22 , Blogger Marcelina pisze...

W tej kuchni tak wszystko pachniało niesamowicie, dobrze że byli tam kucharze, bo będąc sam na sam z takim łososiem, nie wiem czy tylko skończyło by się na sfotografowaniu go:)

 
28 sierpnia 2013 19:24 , Blogger Marcelina pisze...

Czyli mam potwierdzenie, że to miejsce jest pyszne ;)

 
29 sierpnia 2013 00:49 , Anonymous Weronika - FAJNY BLOG o podróżach pisze...

O mamo :) ja chcę się tam znaleźć w tej sekundzie !!! zrobiłaś chyba najlepsze zdjęcia jedzenia ever :) serio :) chyba jeszcze nigdy nie zgłodniałam tak na widok zdjęć :D skoro masz tam koneksje, to szepnij słówko, żeby otworzyli drugą w Krakowie.. prosimy :]]

 
29 sierpnia 2013 07:32 , Blogger Marcelina pisze...

:))Sama wybrałam się tam bez śniadania, to możesz sobie wyobrazić jakie katusze przechodziłam kiedy chociaż by wyszły z pieca ciepłe bułeczki, takie puszyste, pachnące, nie mówiąc o reszcie. Kraków nie daleko od Wrocławia to musisz kiedyś zaglądnąć ;)

 
29 sierpnia 2013 21:41 , Blogger Kaś pisze...

widać, że jest klimat. a samo jedzenie wygląda mega apetycznie!

 
29 sierpnia 2013 22:01 , Blogger livingwithPEPE Pepe Seter pisze...

mamma mia, 22 godzina a ja przełykam ślinę jakbym od rana nic nie jadła, a jadłam, dużo :)
zakochałam się w tej ristorante, ze względu na nazwę przede wszystkim ofc :) ale też za wszystko wszystko poza nią :)
szkoda straszliwa, że net nie odzwierciedla zapachów, ech
xoxo

 
29 sierpnia 2013 22:53 , Blogger Marcelina pisze...

Sama nie raz mam ochotę wręcz wgryźć się w monitor, kiedy nocną porą przeglądam apetyczne blogi :) może kiedyś będzie opcja "smell it" by bardziej skusić czytelnika na danie;)

 
2 września 2013 20:50 , Blogger pola pisze...

Widać, że miejsce jest śliczne ale Twoje zdjęcia bajeczne :)

 
21 lutego 2014 00:51 , Blogger Patrycja pisze...

Jejuu, jak cudnie. :)

 
4 maja 2014 08:26 , Blogger filozofka pisze...

Niesamowite zdjęcia i świetny pomysł na projekt! więcej takich :) Sama jestem z Wrocławia, więc może kiedyś się tam wybiorę.

 

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna